piątek, 2 sierpnia 2019

Pulpety z tofu wędzonego

Dla tych co lubią wędzony smak, te pulpety powinny przypaść do gustu :)
Potrzebne jest tofu wędzone i kilka przypraw i gotowe, trzeba to jeszcze tylko podsmażyć i wcinać :)
Można je podawać z sosem pomidorowym, chrzanowym, cytrynowym czy musztardowym.
Można też jeść na zimno, wszystkie możliwe opcje, według upodobań :)
*********
Tak z innej "beczki", wiem, że moje wpisy mogą komuś nie przypaść do gustu, bo w blogach wszyscy piszą dłuuuuugie scenariusze i opisy i przemyślenia itd nim przejdą do sedna........
Moje wpisy są krótkie i bez tych wszystkich okazałych, wspaniałych, aczkolwiek często bardzo cennych informacji, pomimo tego, ciągle mam nadzieję, że nie bierzecie mi tego za złe i nadal będziecie do mnie zaglądać :)


Składniki:

- Tofu wędzone 2 kostki po 180 g
- Bułka tarta 1/2 szklanki (u mnie bezglutenowa)
- Sos sojowy 3 Tbsp
- Musztarda 2 Tsp
- Wędzona papryka 1 Tsp
- Płatki drożdżowe (opcjonalnie) 1 Tbsp
- Chili 1/2 Tsp (płaska)*
- Rozmaryn suszony (mielony) 1/2 Tsp
- Szczypior 2 Tbsp
- Pietruszka i koperek świeży siekany (opcjonalnie) 2 Tbsp
- Oliwa lub olej 1 Tsp
- Sól i pieprz

Przygotowanie:

Wszystkie składniki ( oprócz szczypioru, pietruszki i koperku) rozdrabniamy blenderem na jednolitą masę, dodajemy posiekaną zieleninę i smakujemy. W razie potrzeby doprawiamy tym czego nam brakuje :)
Formujemy z masy kulki o wielkości dużego orzecha włoskiego i układamy na tacy czy talerzu.
Pieczemy na dobrze rozgrzanym oleju bardzo krótko, dosłownie po ok 40 sek każdą stronę, tak by pulpety były rumiane z każdej strony.
Pieką się błyskawicznie :)
Życzę Wam smacznego :D

P.S.
Wspaniale też smakują na zimno lub ciepło z wegańskim tzatziki :P


* Szklanka = 250 ml
* Chili lepiej dozować stopniowo. Każdy inaczej odczuwa ostrość tej przyprawy, więc lepiej dodać nawet mniej niż w przepisie, niż potem czuć dyskomfort podczas degustacji.
Zalecam sprawdzić smak masy na pulpety nim poddamy ją ostatecznej obróbce ;)

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

środa, 22 maja 2019

,,Praliny'' vege z bananem

Ostatnio u mnie dość kulinarnie :D. Koraliki poszły teraz w tak zwaną odstawkę, ale tylko na jakiś czas.
W końcu trzeba nauczyć się nowej, wegańskiej kuchni, która gości u mnie dopiero od kilku lat, a nie od urodzenia ;P.
Wszystko wymaga czasu i poświecenia, a ja mam 100 pomysłów na raz i nie wiem jak, to wszystko pogodzić. Też tak macie? ;D
Tym razem mam dla Was propozycję pralinek (jeśli tak można to nazwać) na bazie fig, z bananem i oblanych czekoladą.
Mega proste w wykonaniu i smaczne. Mam nadzieję, że pestki fig nie są dla Was przeszkodą podczas degustacji, jeśli tak, to zamieńcie je na suszone daktyle.


Składniki spód:

- Figi suszone 140g
- Płatki owsiane ( bezglutenowe )85g
- Wiórki kokosowe 3/4 szklanki* (ok 38g)
- Kakao w proszku 10 ml (ok 2 Tsp*)
- Olej kokosowy (płynny) 15 ml (ok 1 Tbsp*)
- Banany ok 2 szt
- Szczypta soli
- Pestki dyni do dekoracji (suszone)

Składniki polewa:

- Czekolada gorzka ok 100 g
- Mleko roślinne (sojowe, kokosowe lub migdałowe ) ok 1/3 szklanki*

Przygotowanie:

Figi należy zmiksować. Dodać do nich płatki owsiane, wiórki kokosowe, kakao i roztopiony olej kokosowy. Wszystko razem dobrze połączyć. masa jest dość twarda więc trzeba ją wyrabiać ręką jak ciasto na pierniki.
Z tak powstałej masy formujemy wałek o średnicy przybliżonej do naszego banana ok 2,5 cm do 3 cm. Owijamy folią spożywczą i wkładamy do chłodziarki na min 1 godzinę.
Na krótko przed wyjęciem masy z chłodziarki przygotowujemy polewę czekoladową.
W rondelku roztapiamy gorzką czekoladę razem z mlekiem roślinnym i odstawiamy do lekkiego przestudzenia.
Masę figową kroimy na krążki ( u mnie niektóre jakby straciły swą krągłość) o grubości ok 1 cm, rozkładamy je na blasze czy też innym naczyniu (uprzednio wyłożonym papierem do pieczenia) i na każdym z nich układamy plasterek banana o grubości ok 0,5 cm. 
Dobrze jest zostawić odstęp pomiędzy kolejnymi krążkami, ponieważ będzie nam potem łatwiej oblewać je czekoladą.

Kiedy polewa trochę przestygnie pokrywamy nią nasze praliny. Ja robię to przy użyciu pędzla silikonowego.
Wierzch każdej praliny otrzymał suszoną pestkę dyni do dekoracji, ale proponuję dać to co kto lubi, wiórki kokosowe, orzechy, migdały, żurawinę itd, smacznego :)


Szklanka  = 250 ml
1 Tbsp = 1 łyżka stołowa
1 Tsp = 1 łyżeczka 

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

środa, 1 maja 2019

Batoniki marcepan & pomarańcza vege

Początkowo batoniki miały być waniliowo - kakaowe, ale ostatecznie powstały o smaku marcepanowo - pomarańczowym :)
Nieskomplikowane w przyrządzeniu i bardzo smaczne.
Jedno muszę tutaj jeszcze zaznaczyć, że jest to wersja słodyczy dla dorosłych, ze względu na zawartość alkoholu :)



Składniki masa:

- Chleb bananowy (z przepisu tutaj, w składzie należy pominąć czekoladę i wiórki kokosowe)
- Mleko w proszku  (ryżowe lub kokosowe) 70 g
- Olej kokosowy 70 ml (roztopiony)
- Ekstrakt migdałowy 15 ml
- Ekstrakt pomarańczowy 5 ml
- Spirytus rektyfikowany 60 ml
- Skórka pomarańczy 1 duża lub 2 małe

Składniki polewa:

- Czekolada gorzka 100 g
- Mleko roślinne 1/3 szklanki ( szklanka 250 ml)

Pieczemy chleb bananowy zgodnie z przepisem podanym w linku. Przyrządzając go, pomijamy kawałki czekolady oraz wiórki kokosowe. Kiedy ciasto będzie się piekło, w miedzy czasie dobrze płuczemy pomarańcze, nacinamy skórkę wzdłuż, na cztery lub na 8 kawałków i obieramy.
Skórki pomarańczy zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 30 min. Po tym czasie, odcedzamy skórki i odcinamy ostrym nożykiem ich białą część.
Kroimy skórkę na bardzo drobno.
Kiedy chlebek się upiecze, pozostawiamy go do ostygnięcia. W misce kruszymy chlebek na drobne kawałki, dodajemy roztopiony olej koksowy i blendujemy całość na jednolitą masę. Dodajemy pozostałe składniki: mleko w proszku, ekstrakt migdałowy, ekstrakt pomarańczowy i spirytus. Mieszamy ręką, tak by wszystkie składniki się połączyły, na koniec dodajemy posiekaną skórkę pomarańczy i mieszamy.
Taką masę wstawiamy do chłodziarki i trzymamy aż do następnego dnia :)

Na początku przygotowujemy polewę czekoladową. Do rondla wrzucamy kawałki czekolady oraz wlewamy mleko roślinne. Roztapiamy czekoladę na bardzo małym ogniu, ciągle mieszając, aż do uzyskania jednolitej masy. Odkładamy na bok i zabieramy się za naszą masę, która przeleżała wystarczająco długo w chłodziarce by porządnie się schłodzić i stwardnieć.
Wałkujemy masę na grubość ok 2 cm, tniemy nożem paski o szerokości 2,5 cm, a następnie każdy pasek kroimy na kawałki o długości ok 5-6 cm.
Można oczywiście zrobić kosteczki czy kulki (jak ktoś woli) nie koniecznie muszą to być podłużne batoniki :)
Układamy batoniki na papierze do pieczenia i polewamy czekoladą (ja polewam tylko z wierzchu). Wkładamy do chłodziarki by polewa się utwardziła.
Teraz możemy rozkoszować się ich smakiem :)

Batoniki przechowujemy w chłodziarce, spokojnie do tygodnia.

Smacznego! :)



Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

niedziela, 28 kwietnia 2019

Kulki orzechowe vege

Mało kto nie je słodkiego, a Ci, którzy jedzą je tylko raz po raz, lub starają się wybierać zdrowszą alternatywę dla ogólnie dostępnych słodyczy, mogą spróbować np kulek na bazie daktyli :)
To do dzieła!



Składniki:

- daktyle suszone (bez pestek) 100g
- kakao w proszku 4 łyżki stołowe
- mleko ryżowe w proszku (kokos lub soja, dostępne w Auchan lub sklepach internetowych) 40g
- masło orzechowe 1 łyżka stołowa
- mleko roślinne (sojowe lub migdałowe) 4 łyżki stołowe
- parę kropli ekstraktu waniliowego
- szczypta soli
- herbatniki (w mojej wersji, vege i bezglutenowe) do obtoczenia kulek ok 5 szt

Przygotowanie:

Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na ok 10 min.
Po tym czasie odcedzamy daktyle, dodajemy resztę składników i ręcznym blenderem rozdrabniamy wszystko, aż do uzyskania jednolitej masy.
Można użyć również blendera kielichowego.
Jeśli masa jest zbyt ,,luźna", dodajemy trochę więcej mleka w proszku i kakao.
Odstawiamy naszą masę do chłodziarki na ok 4 godziny.
W miseczce kruszymy herbatniki.
Kiedy nasza masa nieco stwardnieje, wyjmujemy z chłodziarki, formujemy kulki i obtaczamy w pokruszonych herbatnikach.
Inna opcja, to: obtoczyć we wiórkach kokosowych, rozdrobnionych orzechach, migdałach, kakao, lub oblać czekoladą.
Przechowujemy w chłodziarce do 4 dni.


Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

wtorek, 23 kwietnia 2019

Wegańskie klopsiki ze szpinakiem

Proste, nieskomplikowane w przyrządzeniu, bezglutenowe klopsiki.
Potrzebna będzie nieskomplikowana ilość składników oraz trochę czasu na ich przygotowanie :)


Składniki:

- kotlety sojowe (ja użyłam firmy Sante, 3 x 100 g) 300g
- woda x 2 l
- sól 2 x Tbs (płaskie)
- ziele angielskie x17
- liście laurowe x 7
- czosnek świeży x 5 (ząbków)
- cebula x 1 duża
- kolendra mielona x 1 Tsp (czubata)
- pieprz czarny, mielony x 2 Tsp (czubate)
- sos sojowy x 1 Tbs
- olej lub oliwa x 1 Tbs
- siemię lniane x 1 Tbs (czubata)
- papryka słodka, mielona x 1 Tsp
- koperek + pietruszka (natka ), posiekany x 1 Tbs (czubata)
- szpinak świeży, liście x 70 g

Przygotowanie kotletów sojowych:

Do garnka wlewamy wodę, dodajemy sól, ziele angielskie, liście laurowe oraz czosnek. Doprowadzamy do wrzenia i wrzucamy nasze kotlety sojowe. Proponuje wrzucać partiami, jednorazowo taką ilość, by tylko zakryć powierzchnię naszego garnka.
Na małym ogniu trzymamy nasze kotlety do zmiękczenia, przez ok 5 min, w połowie czasu gotowania, przewracamy je na drugą stronę.
Po tym czasie odcedzamy je, odsączając jednocześnie z nadmiaru wody. Nie wystarczy je tylko ,,wyłowić'' z bulionu, trzeba je porządnie wycisnąć np przy pomocy cedzaka i drewnianej łyżki. W przeciwnym wypadku nasza masa na klopsy będzie tak wodnita, że trzeba będzie ją zagęszczać np mąką.
Tak przygotowujemy kolejne partie kotletów sojowych.

* wodę po gotowaniu kotletów zawsze wykorzystuję do przyrządzenia np zupy :)

Przygotowanie masy na klopsy:

Ugotowane kotlety sojowe, blednujemy na jednolitą masę. Dodajemy cebulę, drobno pokrojoną w kostkę, kolendrę, pieprz, sos sojowy, olej, siemię lniane, paprykę, koperek + pietruszkę. Wszystko razem mieszamy ręką, dodajemy na koniec liście szpinaku. Te większe liście dzielimy na cztery, a te mniejsze na dwa. Gałązki (jeśli są długie), dzielimy na mniejsze kawałki.
Ponownie mieszamy całą masę i odkładamy na ok 30 min. Liście szpinaku zmiękną, a siemię lniane zwiąże masę na klopsy.
* Proponuję sprawdzić smak masy na samym końcu, by upewnić się, że nie jest za mało słona lub za mało pieprzna, czyli wg własnych preferencji smakowych ;)

Pieczenie: 

W miseczce szykujemy zimną wodę, aby raz po raz zwilżyć dłonie przed formowaniem klopsów. Nie będzie konieczne każdorazowe zwilżanie, ale tak co trzeci klopsik może się przydać :) Wszystko zależy od tego jaki mamy rodzaj kotletów sojowych, niektóre zawierają np więcej mąki ziemniaczanej i wtedy podczas formowania klopsów, masa może się kleić do rąk.

Formujemy kulki i spłaszczamy je, aby powstały klopsy o średnicy mniej więcej 5 cm i grubości 1 cm.
Pieczemy na niewielkiej ilości dobrze rozgrzanego oleju, z dwóch stron, do zarumienienia.
Tak w przybliżeniu, to ok 1,5 do 2 min na jednej stronie. Delikatnie przewracamy, ponieważ klopsy są dość miękkie.
Podajemy ze sosem lub bez, to już wg uznania. Smakują też dobrze podane na pieczywie, bo łatwo dają się rozsmarować :)
Klopsy (według mnie ), najlepsze są na drugi dzień, odgrzewane w piekarniku :) Można je podawać na ciepło jak i na zimno.

Smacznego :)


Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

piątek, 30 listopada 2018

Tofurnik czyli sernik vege

Znowu będzie coś na przysłowiowy "ząb";) Tym razem to coś klasycznego, a mianowicie sernik w wersji wegańskiej, bardzo łatwy w przyrządzeniu i przede wszystkim bardzo smaczny.
oczywiście można go modyfikować dodając owoce np: morele czy wiśnie, polać dowolną polewą, co kto lubi :)
Tofurnik może być pieczony na spodzie lub bez.
Małe wskazówki: jeśli masa tofurnikowa wydaje się wam za mało słodka, śmiało dosładzajcie :)
To samo tyczy się polewy. Ja akurat nie przepadam za przesłodzonymi ciastami, więc do polewy z czekolady już nie dodaję cukru, ponieważ gorzkie czekolady zawierają go już dostatecznie dużo.
Na spód tofurnika można dać morele, wiśnie lub ananas. W moim przypadku były to morele z puszki pokrojone w półksiężyce :) Ważne aby były dobrze odsączone z syropu.




Potrzebne:
- tortownica 24 cm
- szklanka 250 ml

Składniki i przygotowanie spodu:

- 6 łyżek wiórków kokosowych (obfite)
- 6 łyżek nasion słonecznika (obfite)
- 4 łyżki oleju kokosowego (płynny)
- 3 łyżki płaskie cukru trzcinowego 
- szczypta soli

Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia.
Nasiona, wiórki i cukier mielimy na drobno, dodajemy olej i sól, mieszamy i wykładamy na spód tortownicy. Pieczemy przez ok 10 min w 180 stopniach Celsjusza.

Składniki i przygotowanie masy tofurnikowej:

- 650 do 700 g tofu naturalnego
- sok z 1,5 cytryny 
- starta skórka z 1 cytryny
- ziarna z 1 laski wanilii
- 400 ml mleka kokosowego (puszka 60-80%)
- 3/4 szklanki cukru trzcinowego nierafinowanego (erytrytol lub inny słodzik )
- 2 op budyniu waniliowego (lub taką samą ilość mąki ziemniaczanej)
- 4 łyżki wiórków kokosowych
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli

Do miski dajemy tofu odciśnięte z nadmiaru wody (odciskamy delikatnie w dłoniach).
Następnie kruszymy tofu, dodajemy sok z cytryny, skórkę i blendujemy na gładką masę. 
Teraz dodajemy pozostałe składniki: cukier, wanilię, mleko kokosowe, budyń, proszek do pieczenia, wiórki kokosowe, szczyptę soli i wszystko miksujemy na gładką, jednolitą masę. 
Tak przygotowaną masę wlewamy do tortownicy z upieczonym wcześniej spodem. Boki tortownicy można wysmarować olejem słonecznikowym lub kokosowym.
Tofurnik wkładamy do nagrzanego piekarnika do 175 stopni Celsjusza i pieczemy przez około 65 min (dobrze sprawdzić drewnianym patyczkiem czy nasz tofurnik nie klei się do patyczka). 
Po tym czasie warto jeszcze zostawić ciasto w wyłączonym piekarniku na około 5-10 min.
Ciasto pozostawiamy do ostygnięcia.

Składniki i przygotowanie polewy:

- 50 g gorzkiej czekolady
- 1 łyżeczka syropu z agawy opcjonalnie (klonowy lub inny słodzik)
- 1/2 szklanki mleka kokosowego
- do dekoracji garść lekko uprażonych płatków migdałowych lub sezam

Płatki migdałowe prażymy na suchej patelni (co jakiś czas trzeba je przemieszać), aż do uzyskania lekko złotego koloru.
W niedużym rondelku podgrzać wszystkie składniki, cały czas mieszając. Kiedy polewa będzie już jednolita, odstawić na bok do schłodzenia. Tofurnik oblać polewą czekoladową, równomiernie rozprowadzić i udekorować płatkami migdałów.

Tofurnik należy przechowywać w chłodziarce.

     Smacznego
Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

piątek, 13 kwietnia 2018

Brownie po wegańsku (bezglutenowe)

Ciasta, ciastami, ale nic nie cieszy tak, jak coś do zjedzenia (zwłaszcza słodkiego) w wersji wegańskiej i bezglutenowej :D.
Oczywiście można tutaj polemizować, co dla kogo jest radością podniebienia :D
Natrafiłam na prosty w wykonaniu przepis na Brownie z opakowania mąki z grochu firmy Grano.
Przepis jest wegetariański, więc postanowiłam przerobić go na wegański :D. A już myślałam, że ciasto się rozsypie, ale nie, nic z tych rzeczy.
Oj warto zgrzeszyć ;) jeśli jesteś fanem (nie tylko) czekoladowych ciast, niebo w paszczuni ;)
Dajcie znać czy i Wam przypadło do gustu :)



SKŁADNIKI:

- 150 ml oleju z pestek winogron (może być np słonecznikowy)
- 150 ml wody
- 2/3 szklanki* cukru trzcinowego - nierafinowanego*
- 150 g mąki z grochu
- 2 średnie banany
- 1 łyżka stołowa (czubata) kakao
- 1 łyżeczka bezglutenowego* proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki olejku śmietankowego (opcjonalnie)
- szczypta soli

POLEWA:

- 100 lub 125 g gorzkiej czekolady ze skórką pomarańczową, maliną lub bez dodatków
- 1 łyżeczka (płaska) oleju kokosowego

FRUŻELINA WIŚNIOWA:
- 500 g wiśni mrożonych
- 1/2 szklanki* wody
- 2 łyżki stołowe (płaskie) cukru trzcinowego
- 1 łyżeczka (czubata) mąki ziemniaczanej

* szklanka = 250 ml
* cukier może być biały (buraczany), brzozowy, Ksylitol czy Erytrytol wg uznania czy indywidualnych preferencji smakowych
*proszek bezglutenowy można zastąpić tym tradycyjnym, jednak dla osób szczególnie uczulonych (chorych na Celiakię), polecam bezglutenowy firmy np. Celiko, Bezgluten, Amylon czy Biovegan.



PRZYGOTOWANIE CIASTA:


- banany rozgniatamy widelcem na " niemowlęcą papkę"
- do bananów dodajemy pozostałe mokre i suche składniki
- całość rozdrabniamy i mieszamy mikserem czy blenderem na jednolitą masę (można też wymieszać łyżką :))
- małą formę "keksówkę" lub jak w moim przypadku okrągłe naczynie żaroodporne  (średnica ok 19 cm) wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy do niego ciasto
- pieczemy w rozgrzanym piekarniku do 180  przez ok 40 - 45 min ( sprawdzamy patyczkiem, ciasto nie powinno przywierać do patyczka.
Gotowe ciasto pozostawiamy do schłodzenia.

PRZYGOTOWANIE FRUŻELINY (opcjonalnie):

- mrożone wiśnie umieszczamy w garnku
- odlewamy tylko połowę z naszej przygotowanej wcześniej wody i dodajemy do wiśni
- dodajemy cukier i podgrzewamy
- w między czasie, w pozostałej części wody rozprowadzamy mąkę ziemniaczaną
- gdy wiśnie już "nabiorą" temperatury (krótko przed zagotowaniem), wlewamy nasz roztwór "kartoflany" i ciągle mieszając doprowadzamy do zagotowania. Masa wtedy lekko zgęstnieje.
- zdejmujemy z "ognia" i frużelina gotowa

PRZYGOTOWANIE POLEWY:

- czekoladę i olej kokosowy rozpuszczamy w wodnej kąpieli, ciągle mieszając, aż do uzyskania jednolitej masy
- polewamy wystudzone ciasto czekoladą i czekamy, aż stężeje na naszym Brownie :)

***

W związku z tym, że jest to ciasto bezglutenowe i do tego Brownie, jest konsystencji nieco zwartej i dość wilgotnej. Tak ma być :)
Proponuje podać ciasto z frużeliną np: wiśniową lub malinową czy truskawkową, ale wersja producenta z surowymi malinami jest pewnie równie pyszna :).

Życzę smacznego
Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

poniedziałek, 23 października 2017

Kruche ciastka owsiane (vege i bezglutenowe)

Drodzy Czytelnicy do wykonania biżuterii ostatnio czasu mam zbyt mało, ale już jestem na dobrej drodze, zaczęłam od szkicu, a to już coś :D.
Tylko, że jak tu się skupić jeśli nie mamy nic na ten przysłowiowy "ząb", tzn nic słodkiego do kawy :). Owsiane ciastka to dobry pomysł na takie małe co nie co, zwłaszcza jeśli są w wersji wegańskiej i bezglutenowej.
Nie będę tu za wiele pisać tylko na szybko dzielę się z wami przepisem na te ciacha :D.
Przepis na ok 20 ciastek o średnicy 6 cm.




Składniki:

  • 1 szklanka* mąki owsianej
  • 1 i 3/4 szklanki płatków owsianych, górskich (lub błyskawicznych)
  • 1/2 szklanki budyniu waniliowego - w postaci proszku (lub kartoflanki)
  • 1/2 szklanki cukru (trzcinowy nierafinowany, ksylitol itp )
  • 1/3 szklanki oleju (np: słonecznikowy, ryżowy, winogronowy, kokosowy)
  • 2/3 szklanki mleka roślinnego (kokosowe, ryżowo-kokosowe, migdałowe)
  • 3 łyżki (czubate) masła orzechowego, solonego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (bezglutenowy)
  • czekolada gorzka ok 100 g( w mojej wersji ze skórką pomarańczy)
* szklanka = 250 ml

Przygotowanie:


  1. W misce mieszamy olej z cukrem, następnie dodajemy mleko roślinne, masło orzechowe i mieszamy 
  2. Dodajemy do naszej masy wszystkie pozostałe składniki (mąkę owsianą, płatki owsiane, budyń i proszek do pieczenia) i dokładnie mieszamy
  3. Na blasze do pieczenia,  nakładamy łyżką porcje (ok 20 szt), po czym spłaszczamy je na krążki o średnicy ok 6 cm, najlepiej łyżką (przy formowaniu ciastek dobrze jest moczyć łyżkę w wodzie, wtedy ciasto nie będzie się tak kleić). Masa jest dość luźna, więc lepienie kulek rękoma nie wchodzi w grę.
  4. Ciastka pieczemy przez ok 15 min w piekarniku rozgrzanym do 180°C (powinny się delikatnie przyrumienić)
  5. Czekolady rozpuszczamy w kapieli wodnej i zdobimy wcześniej ostudzone ciastka
Smacznego

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Drzewko Raffaello

Była okazja....urodziny :D, to zrobiłam moje pierwsze, cukierkowe drzewko :).
Nie jestem zwolennikiem dawania ciętych kwiatów. Kwiaty są piękne, ale jak są żywe, rosnące :)
To oczywiście mój punkt postrzegania rzeczywistości i jest on albo akceptowalny przez innych, czasami wyśmiewany lub niekiedy kojarzony z początkami choroby psychicznej, wybór należy do Was ;).
Oczywiście inspiracją były wspaniałe prace znajdowane na Pinterest czy YouTube :)
Jak na pierwszy raz, to jestem zadowolona :)
Do wykonania drzewka użyłam:

  • kuli styropianowej
  • drewnianego kijka
  • dużego kubka
  • kostki styropianu
  • ozdobnego sianka w kolorze złota i srebra
  • cukierków Raffaello
  • wstążki w kolorze starego złota i czerwieni
  • celofanu
  • taśmy dwustronnie klejącej
  • kleju na gorąco
Najwięcej czasu zajmowało klejenie taśmy do cukierków i cukierków do kuli, ale ile satysfakcji podczas gdy kula powoli zamieniała się w koronę cukierkowego drzewka :) 
Po zjedzeniu cukierków, zawsze jeszcze pozostanie kubek, który nadaje się do dalszego użycia ;)
Solenizantka była zadowolona :)




Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

Krokiety ziemniaczane Vege

Jeśli jeszcze tu zaglądacie drodzy Obserwatorzy i Czytelnicy, to podrzucam przepis na smaczne, łatwe w przyrządzeniu Krokiety Ziemniaczane (oczywiście vege) :D.
Ostatnio ugotowałam ziemniaków jak dla pułku żołnierzy, zrobiłam puree, ale nie sposób było zjeść wszystkiego na raz, stąd narodził się pomysł wykorzystania ich do krokietów ziemniaczanych.
Był tylko jeden problem, krokietów nigdy nie próbowałam zrobić...., a to przecież danie stare jak świat, tak więc przyszedł ten odpowiedni moment by zmierzyć się z ziemniaczanymi rulonikami ;).
Eksperyment się udał, bo rodzinka zajadała je ze smakiem :).
Przepis był na początku tylko jednym wielkim "spontanem", dorzucałam co mi instynkt podpowiadał....., jednak w efekcie końcowym mogłam już śmiało rzec: Krokiety trafią do mojego Przepiśnika :D. Do dzieła!


Składniki:
  • 1,5 kg ziemniaków (obranych)
  • 2 średnie cebule
  • 2 ŁS świeżego, posiekanego koperku i pietruszki
  • 2 ŁS (płaskie) nasion Chia (szałwia hiszpańska)
  • 3 Łyżeczki musztardy delikatesowej
  • 2 ŁS (płaskie) suszonego lubczyku 
  • 2 Łyżeczki wędzonej papryki (kupiłam tutaj)
  • 2 (czubate) mąki owsianej
  • 2 ŁS mleka roślinnego ( np ryżowo-kokosowe)
  • 1 Łyżeczka (płaska) czarnego pieprzu
  • 1 Łyżeczka soli (ilość soli wedle uznania)
  • olej do smażenia (np słonecznikowy, u mnie z pestek winogron)
  • bułka tarta
* ŁS (łyżka stołowa)

Przygotowanie:

  1. Ziemniaki obrać i ugotować do miękkości. Po ostudzeniu sporządzić z nich puree.
  2. Cebulę pokroić w kostkę i na niewielkiej ilości oleju, z dodatkiem soli, pieprzu, odrobiny cukru, podsmażyć na złoty kolor. Pozostawić do ostygnięcia.
  3. Do puree ziemniaczanego dodać: podsmażoną cebulę (bez oleju na którym była smażona), mleko roślinne, koperek, pietruszkę, nasiona Chia, musztardę, lubczyk, wędzoną paprykę, pieprz, mąkę owsianą i sól do smaku. Wyrobić całość jak ciasto. Masa ziemniaczana powinna być takiej konsystencji, aby móc formować małe wałki na krokiety. Dlatego ostrożnie z dodawaniem większej ilości  mąki owsianej, jeśli masa będzie zbyt sucha, nie da się uformować ruloników, rozsypią się. W zależności od gatunku ziemniaków może się okazać, że będzie trzeba dodać jeszcze niecałą łyżkę mąki, ale wszystko z umiarem ;). 
  4. Z masy ziemniaczanej formować wałki ( około 8 cm dł i 3 cm szer) i panierować w tartej bułce. 
  5. Krokiety smażyć na niewielkiej ilości, dobrze rozgrzanego oleju, opiekać krótko, z każdej ze stron, do uzyskania rumianego koloru. P.S. Osobiście wolę dobrze przyrumienione :) Po upieczeniu, dobrze jest je odłożyć na ręczniki papierowe, aby pozbyć się trochę tłuszczu.
  6. Podawać z sosem pomidorowym, chrzanowym, musztardowym lub koperkowym posypane świeżymi ziołami
* Krokiety można przechowywać w chłodziarce do 3 dni. Najlepiej odgrzewać je w piekarniku, ale na zimno smakują równie dobrze :D. Smacznego!

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

piątek, 10 marca 2017

Bananowiec vege ( bezglutenowy ) - przepis

Jak zaczynałam pisać tego bloga, nadałam mu podtytuł "Twórczo i Rozmaicie", teraz chyba wiem dlaczego, bo plecionki koralikowe mieszają się z przepisami kulinarnymi :D.
Jakby nie patrzeć i to i to, jest przejawem szeroko pojmowanej twórczości Handmade :).
Bla... bla.... zostawiamy na boku i w tej chwili "...zapodaję..." ;) przepis na pyszne ciasto bananowe z gorzką czekoladą :P.


SKŁADNIKI

  • 1/2 szklanki* mąki ryżowej
  • 1/2 szklanki mąki kartoflanej
  • 1/2 szklanki mąki owsianej
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego (ewentualnie biały)
  • 100 ml mleka roślinnego (sojowe, kokosowe, ryżowe itp)
  • 100 ml oleju (z pestek winogron lub słonecznikowy)
  • szczypta soli
  • 2 banany (duże) lub 3 małe
  • 1/2 szklanka wiórków kokosowych*                                          
  • 1/2 szklanka gorzkiej czekolady min 70% (krojona w drobną kostkę)*
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

 Przygotowanie:
  1. W misce, mieszamy olej z cukrem, tak zwyczajnie łyżką (jak przyjdzie komuś ochota na użycie miksera, to nie widzę przeszkód :D )
  2. Do miski dodajemy mleko roślinne, 3 rodzaje mąk, proszek do pieczenia i sól, wszystko razem dokładnie mieszamy.
  3. Obrane banany rozgniatamy widelcem na "papkę" i dodajemy do miski, w której mamy już wymieszane prawie wszystkie składniki.
  4. Na koniec dodajemy wiórki kokosowe oraz pokrojoną w kawałki (rozdrobnioną) gorzką czekoladę*, wszystko razem mieszamy.
  5. Do formy (keksówki) o wymiarach 24 cm x 11 cm, wyłożonej papierem piekarniczym,  przekładamy masę na ciasto i wkładamy do rozgrzanego piekarnika do 180°C i pieczemy przez 50 min.
Po upieczeniu ciasto pozostawiamy do ostygnięcia, potem pozostaje już tylko degustacja :D.
Ze względu na to, że ciasto jest bezglutenowe, należy je kroić dość ostrożnie, ponieważ nie jest tak zwarte jak np z mąki pszennej.


* szklanka = 250 ml
* szklanka dodatków smakowych może być dowolna (jabłka, gorzka czekolada, wiórki kokosowe, nasiona dyni, rodzynki, orzechy itp.)
                                                                 SMACZNEGO 🍰😃

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

piątek, 3 marca 2017

Memory wire, czyli drut pamięciowy

Ostatnio nie mogę z niczym dojść do ładu, czas się skurczył czy jak? ;)
Moi drodzy Czytelnicy, przyznam się szczerze, że mam rozgrzebane kilka projektów (przepraszam za kolokwializm w wymowie) i nijak nie mogę tego wszystkiego doprowadzić do końca.
Też tak macie :D?
Przed wyjściem na weekendowe spotkanie wykonałam dla siebie, tak na szybko, bo jak inaczej ;),  bransoletkę na bazie drutu pamięciowego.
Pierwsze doświadczenie......ciekawy materiał do dalszej obróbki :)
Powstała nieskomplikowana, szybka w wykonaniu bransoletka ze szklanych perełek, koralików FP i charms.
Ucięłam 5 "żeberek" i stwierdzam, że nawlekanie pierwszych dwóch było nieco kapryśne, ale potem szło już z górki :D.
Jestem zadowolona z efektu końcowego, nawlekasz co chcesz, zawieszasz co chcesz: charms, dodatkowe koraliki, łańcuszki, chwosty itp. i zadowolenie gwarantowane :)


A to moje pierwsze, samodzielnie upieczone, wegańskie pączusie z powidłami :D 


Nadzienie "skubane" na środek nie chciało ;)


Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

sobota, 14 stycznia 2017

Chleb bezglutenowy (wegański) - przepis

Rok temu prezentowałam mój pierwszy chleb bezglutenowy upieczony w automacie, przy tej okazji umieściłam też krótki wpis o glutenie, czyli białku zawartym w zbożach, można poczytać tutaj.
Znaleziony przepis w internecie był smaczny, ale nie do końca pasowała mi gryka i kukurydza.
Kwestia smaku, nie przepadam szczególnie za smakiem gryki, a i kukurydza dawała specyficzny posmak.
Zaczęłam więc kombinować, wertować przepisy w internecie, przerabiać je, studiować składniki mieszanek do chlebów bezglutenowych do tego momentu kiedy po wielu nieudanych próbach, powstał wreszcie mój chlebek :D.
Bezglutenowe chleby nie są jakoś skomplikowane w swych przepisach, jednak trzeba uważać z dozowaniem poszczególnych rodzajów mąk, dla przykładu mąka ziemniaczana jest bardzo drobna, za to owsiana dość ciężka, tych cięższych nie można dawać w przewadze, chleb będzie wtedy jeszcze bardzie "zbity". Jak wiadomo, chleby bezglutenowe nie rosną tak "na puszysto" jak typowo pszenne, więc nie ma się co denerwować jeśli nasz chleb będzie nieco niższy niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni :).
Czas na przepis:
SKŁADNIKI
  • 350 g mąki ryżowej
  • 100 g mąki ziemniaczanej
  • 50 g mąki owsianej
  • 2 łyżki (czubate) siemienia lnianego (zmielonego) 
  • 1 łyżka stołowa (płaska) soli - (używam różowej Himalajskiej)
  • 1 łyżka cukru (czubata) - (używam cukru trzcinowego, nierafinowanego)
  • 1 łyżka stołowa oleju słonecznikowego
  • 650 do 700 ml wody (lekko ciepłej) *600 ml gdy pieczemy w piekarniku
  • 1 opakowanie suchych drożdży (7 g lub 8 g)
  • opcjonalnie 1/2 szklanki (250 ml) nasion (pestki dyni lub słonecznik lub suszona cebula itd. można dodać zioła np. bazylię) 
Przygotowanie w automacie do wypieku chleba:
  1. W misce mieszamy składniki suche: 3 rodzaje mąk, sól i cukier
  2. Do formy piekarniczej kolejno dodajemy, na początek mokre składniki, a potem suche, tj: ciepłą wodę, olej, mieszankę suchych składników, drożdże i na koniec dodatki smakowe (opcjonalnie)
  3. Pieczemy chleb, wybierając program "Chleb bezglutenowy"


Przygotowanie w piekarniku
  1. W misce mieszamy wszystkie suche składniki: 3 rodzaje mąk, sól, cukier i drożdże 
  2. Do suchych składników, powoli dodajemy wodę* i olej, dokładnie mieszamy przez około 5 min
  3. Przykrywamy ręcznikiem kuchennym miskę z ciastem i odkładamy na 30 min w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (zimą najlepszy jest grzejnik pokojowy, a po mojemu kaloryfer :D ) Ciasto powinno zwiększyć swoją objętość około 2-krotnie
  4. Po upływie 30 min ciasto przekładamy do formy do pieczenia (keksówka 28 cm x  10 cm wyłożona papierem do pieczenia) i pozostawiamy ponownie do wyrośnięcia na 30 min.
  5. W miedzy czasie nagrzewamy piekarnik do 200°C, do nagrzanego piekarnika wstawiamy ciasto i pieczemy przez 50 min
  6. Po upieczeniu, chleb wyjmujemy z formy, zdejmujemy papier do pieczenia i odstawiamy do ostygnięcia.

Smacznego 🍞😀

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

wtorek, 3 stycznia 2017

W nowym roku 2017 :)

Drodzy czytelnicy, to mój pierwszy wpis w roku 2017, a zatem w tym nowym roku życzę, aby niczego Wam nie brakowało, abyście przede wszystkim byli zdrowi i szczęśliwi, a reszta przyjdzie sama :) Oczywiście Koralikomaniacy niechaj opływają w różnorodne cudeńka do tworzenia biżuterii i kreują dzieła jedno, za drugim :)
Ostatnio nie miałam czasu na koralikowanie, ale mam nadzieję, że w najbliższym czasie to się zmieni.
Ostatnią, dokończoną pracę, prezentuję teraz :), wykonaną wg. poradnika Sidonia's handmade jewelry.


Kolczyki (przód)


Wisior (przód)


Komplet wisior i kolczyki (przód)


Komplet wisior i kolczyki (tył)

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

czwartek, 29 września 2016

Chwost ciągle modny

Drodzy Czytelnicy, po takiej długiej przerwie czas coś opublikować, lepiej późno niż wcale :)
Wszyscy tworzą chwosty, tworzę i ja ;) Powstał w związku z tym wisior w kolorystyce niklu, srebra, grafitu i jasnej szarości. Całe 90 cm naszyjnika i chwost o długości 8 cm :). Użyłam wyłącznie koralików Toho ( co mi się raczej rzadko zdarza ) Hex 11o, Round 11o i Treasure 12o.
Chwost wykonałam ze sznurka do bransoletek Shambala. Przy długości 8 cm, chwost jest dość sztywny, osobiście preferuję chwosty, które są powiedzmy "lejące".
Moim zdaniem najlepsze są te sznurki, które używa się do wyrobu chwostów do upinania firan, niestety nie wiem gdzie taki sznurek można dostać, może ktoś wie?
A tak prezentuje się wisior:




P.S.

We wrześniu wprowadził się do mnie kolejny kot, kocur Nr 2 :D, tym razem rasy Ragdoll, 
ma 3,5  m-ca i zwie się Valentino. 




 Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

poniedziałek, 11 lipca 2016

Siatka jubilerska

Witam Was bardzo ciepło, u mnie za oknem 30°C i cudnie zanosi się na burzę :)
Oczywiście nie będzie teraz o pogodzie tylko o biżuterii wykonanej z siatki jubilerskiej.
Taka biżuteria jest wyjątkowo prosta w wykonaniu i nie wymaga niezliczonych godzin wpatrywania się w drobne koraliki, tak jak np. przy metodzie wyplatania lub haftu.
Moim zdaniem jest zgrabna, ciekawa w swej prostocie i efektowna - dlaczego?
Dlatego, że siatka jubilerska wypełniona błyszczącymi koralikami daje niesamowity efekt, zwłaszcza kiedy pada na nie światło.
Siatka jubilerska została wypełniona głównie koralikami Toho Hex 11o Metallic Hematite, ale dodatkowo wykonałam jeszcze bransoletkę w kolorze Ceylon Innocent Pink i komplet kolczyki + bransoletka w kolorze Silver-Lined Cobalt.
Oprócz bransoletek jest też wisior z zawieszką o długości 5 cm wykonany na zamówienie, przyznam się, że spodobał mi się i pewnie sobie również taki wykonam :)




Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Komplet na lato w sam raz ;)

Teraz mamy taką specyficzną porę roku - lato, kiedy wyjeżdża się na wakacje, częściej odwiedza znajomych czy organizuje przeróżne "wypady". Jednak  taka piękna pora roku, to też czas ślubów, chrzcin i takich różnych imprez, bardziej lub mniej pompatycznych :).
Tak zrodziła się propozycja kompletu biżuterii, właściwie na różne okazje, te oficjalne, ale również na co dzień.
Bransoletka (wg poradnika J.Wiseman) i kolczyki (wg własnego projektu), to propozycja odrobiny elegancji w odcieniach srebra, ecru, lawendy, lila, delikatnego różu i brązu.
Kolczyki mają długość 5 cm i osadzone są na sztyftach.
Oczywiście (jak to zwykle u mnie bywa) biżuteria należy raczej do tych błyszczących, więc żadna kobieta nosząca ten komplet nie przejdzie niezauważona :).
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo cieplutko i serdecznie :)







Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

piątek, 24 czerwca 2016

Za kratkami ;)

Za kratkami, to bransoletka wykonana z Bicone 4 mm, Toho Bugle 3 mm, szklanych perełek 3 mm oraz Toho Round 11/o i 15/o.
Bransoletka wykonana jest według wzoru S.Lippert. Na ręce prezentuje się wyjątkowo delikatnie, chociaż na moich zdjęciach może uchodzić za dość toporną ;).
Upał w domu, upał na zewnątrz, a tu soczysta zieleń ze zdecydowanym kolorem ametystu.



Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.

piątek, 6 maja 2016

Bransoletki z kokardką :-)

W związku z tym, że serduszka Silver Aguti przypadły mi do gustu, powstały dwie bransoletki :-). Szklane kule o średnicy 10 mm, na gumce silikonowej i dodatki w postaci kokardki i zawieszki.
Właściwie to można je nosić razem, tworzą niezły duet ;-).
Mam nadzieję, że przypadną komuś do gustu :-).

 Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i za komentarze.